Jak fotografuję chrzest w kościele
W kościele nie przemieszczam się bez potrzeby i nie wchodzę między księdza a rodzinę. Zależy mi na tym, żeby uroczystość została uroczystością, a nie sesją zdjęciową. Po ceremonii mamy kilkanaście minut na ustawione portrety — i to jest moment, w którym przejmuję dowodzenie i ustawiam wszystkich po kolei.
Na przyjęciu pracuję spokojnie: łapię rozmowy, dzieci pod stołem, dziadków z wnukiem na kolanach. Pod koniec zawsze proponuję jedno duże zdjęcie wszystkich gości — za kilkanaście lat to zwykle najcenniejszy kadr z całego dnia.

